Tęsknota. To chyba dobre słowo, żeby zebrać do kupy wszystko co prowadziło moje myśli przez ostatnie tygodnie. Od powrotu z Hovlandsfjellet pod koniec września, w głowie kroi mi się plan zimowego wypadu w tamto miejsce, Śnieg i wolny czas to brakujące elementy w tym planie, także nie mogąc usiedzieć już w czterech ścianach, kolejny raz wybrałem się na weekendową wycieczkę po okolicy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Relacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Relacje. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 21 października 2013
Glitre
Tęsknota. To chyba dobre słowo, żeby zebrać do kupy wszystko co prowadziło moje myśli przez ostatnie tygodnie. Od powrotu z Hovlandsfjellet pod koniec września, w głowie kroi mi się plan zimowego wypadu w tamto miejsce, Śnieg i wolny czas to brakujące elementy w tym planie, także nie mogąc usiedzieć już w czterech ścianach, kolejny raz wybrałem się na weekendową wycieczkę po okolicy.
wtorek, 21 maja 2013
MRU
Czyli, jak podaje Wikipedia:
"Międzyrzecki Rejon Umocniony, MRU – polska nazwa: Umocniony Łuk Odry i Warty (niem. Ostwall albo Festungsfront im Oder-Warthe Bogen (FFOWB lub OWB)) – system umocnień stworzony przez Niemców w latach 1934–1944 dla ochrony wschodniej granicy (Bramy Lubuskiej i przedmościa odrzańskiego)."
Also from English Wiki:
"The Festungsfront Oder-Warthe-Bogen (Fortified Front Oder-Warthe-Bogen), also called the Festung im Oder-Warthe-Bogen or Ostwall (East Wall), and in Polish the Międzyrzecki Rejon Umocniony (Międzyrzecz Fortification Region), was a fortified military defence line of Nazi Germany between the Oder and Warta rivers. Built in 1934–38, it was the most technologically advanced fortification system of Nazi Germany, and remains one of the largest and the most interesting systems of this type in the world today. It consists of around 100 concrete defence structures partially interconnected by a network of underground tunnels. Some of the forts and tunnels are available for visiting.
The most interesting part is the central section, which begins in the south with the so-called Boryszyn Loop near the village of Boryszyn and extends about 12 km to the north. In the central section the bunkers are interconnected with an underground system of tunnels, 32 kilometres long and up to 40 metres deep. In the underground system there are also railway stations, workshops, engine rooms and barracks."
wtorek, 14 maja 2013
poniedziałek, 13 maja 2013
Beskid Śląski /21.04.2013
Bieszczady /17.04.2013
“Tam niespodzianki cię czekają co dzień
Gdy w połoniny wyruszasz na zwiady,
A potem patrzysz o słońca zachodzie
Siadłszy na drzewa przewalonej kłodzie
Jak żyją Bieszczady.” – Jacek Kaczmarski, Bieszczady
Tym razem ze wstępem będzie łatwiej, ponieważ w tym momencie relacji już jestem w pociągu do poznania, skąd po dwóch noclagach i wyrzuceniu ‘zlotowej’ części plecaka, ruszam wraz z Dyrektorem B. w pierwszą podróż w Bieszczady.
Dobre 12 godzin w luksusowej, drugiej klasie tlk, w Krakowie przesiadka na ‘autokar’ i kolejne 4 godziny do Sanoka. Uff…dawno tyle nie spałem, a nazbyt wymuszony sen też potrafi zmęczyć. Szczególnie, jeżeli ktoś nie przewidział, że na świecie chodzą ludzie powyżej 170cm podczas projektowania siedzeń. No ale patrząc na cacko, którym się bujaliśmy, pewnie miało błogosławieństwo wujka Stalina, także jesteśmy mu w stanie to wybaczyć.
Zlot Reconnet.pl /11.04.2013
Kolejną sprawą byłoby przedstawienie niezliczonej ilości sprzętu, która przez ostatni rok przewinęła się przez moje ręce…
Opisanie tego wszystkiego wymagałoby kolejnych kilkunastu wieczorów przed monitorem, a czasu do wylotu coraz mniej, więc postaram się póki co ograniczyć do bieżących relacji, natomiast zaległości postaram się nadrobić przy większej ilości wolnego czasu.
Czym chciałbym się zająć to dwa, a właściwie trzy wydarzenia.
Pierwsze opiszę tylko pobieżnie, był to zlot forum reconnet.pl, na który w końcu udało mi się znaleźć czas, reszta pojawi się na dniach.
Beskid Żywiecki /13.11.2012
O dziwo ostatnie dni, przed wylotem do Polski nie ciągnęły się specjalnie. Za dwa dni miałem już być w górach. Sprzęt spakowany, formalności załatwione.
Drogę na lotnisko w Alcie otaczał piękny, zimowy krajobraz. Gruba warstwa śniegu i ledwo wychylające się ponad horyzont zimowe słońce.
W Warszawie przywitała mnie mgła i deszcz, podobnie, jak przy przesiadce w Oslo. Trochę kombinowania, wczucie w klimat dnia Niepodległości (przywitał mnie Mazurek Dąbrowskiego, w wykonaniu mocno już zmęczonych walką z nałogiem patriotów, no i oczywiście kilka policyjnych bojówek, dbających od dobre samopoczucie wszystkich podróżnych) i już siedziałem w pociągu do Katowic.
U Kuby miałem cały dzień na odespanie podróży i przepakowanie plecaka. Nie ważyłem nic, ale udało się zachować na tyle rozsądku, że przy długich podejściach nie żałowałem zbędnego balastu. Do spania miałem tylko x-lite 200, Cumulusa, więc pożyczyłem jakąś lekką +15, do połączenia z nim, na wypadek ujemnych temperatur. Okazał się niesamowicie przydatny, bo każdej nocy mieliśmy oszronioną okolicę, a śpiąc w samym Cumulusie często budził mnie chłód.
Finnemarka wiosną /14.04.2012
Nie była to żadna głębsza filozofia, a raczej prosta sprawa. Jest piątek, a ja ciągle siedzę w domu. Trochę mnie to rozbawiło, trochę zirytowało, ale natychmiast zarządziłem sobie wyjście na sobotni poranek.
Wstałem dość wcześnie, spakowałem plecak. Wychodząc spojrzałem jeszcze na leżącą na stole mapę. Stwierdziłem, że nie ma sensu jej brać. Przejdę się dla zasady kilka kilometrów i posiedzę na tyłku przez kilka dni…Wyszło trochę inaczej.
Borne Sulinowo, Kłomino i okoliczne lasy /30.03.2012
Od dłuższego czasu szukałem chętnych, ostatecznie zmobilizowała się tylko jedna osoba, forumowa koleżanka – Dagna.
Ja sam byłem dość ostro przeziębiony po wizycie w Poznaniu i ostrym przedmuchaniu w ‚słonecznym Kołobrzegu’, ale bardzo nie lubię wycofywania się na ostatnią chwilę, więc zagłuszyłem wszelkie wewnętrzne krzyki o ciepłe łóżeczko, kąpiel i papu, i podałem Dagnie ostateczne informacje.
Deszczowy Telemark /17.06.2012
Początkowo chciałem oprowadzić ich po obszarze na północ od Drammen, znanym jako Finnemarka, ale ilość czasu i kilka rzutów okiem na mapy skusiło mnie do zaproponowania nieznanych mi dotąd rejonów – Telemarku.
Góry Świętokrzyskie /23.03.2012
Wiosenny zlot forum Survivalist.pl /16.03.2012
Pod koniec ruszyła na miejsce ekipa rozpoznawcza w składzie: Kubush, Rzuf, Volksgrenadier, Fishi oraz GawroN. Okazało się, że wody, miejsca i opału nie zbraknie, więc ostatecznie przyjęliśmy miejscówkę i ustaliliśmy szczegóły zlotu. Rzuf przekazał nam mapki ze sposobami dostania się na miejsce oraz regulaminem z czasu zlotu Reconnet w tamtej okolicy, ale o tym później. Standardowo dla mniej wytrwałych poniżej znajduje się film, na którym Kubush ujął wszystko co się działo przez te kilka dni.
Zimowe nocowanie /12.02.2012
No cóż, to znaczy tylko, że jutro idę po nową kartę, mam nadzieję, że 8, albo 16gb da radę upakować do tego aparatu.
Węgierska Górka – Rysianka – Rajcza /28.01.2012
Trochę czasu już minęło od wypadu, ale w końcu udało mi się zebrać, żeby coś skrobnąć na jego temat. Pomysł przyszedł dość nagle, w połowie stycznia, jeszcze pod wpływem wrażeń z pierwszego zlotu forumowego na Baraniej Górze. Udało nam się zorganizować w ciągu dwóch tygodni, także 28.01 o trzeciej w nocy już staliśmy na dworcu PKS w Zabrzu gotowi do drogi, ale od początku… Umówieni byliśmy na piątek 27 stycznia, u Kuby w Zabrzu. Pod wpływem niewyjaśnionego do tej pory impulsu odnalazłem się dzień wcześniej, jadącego pociągiem do Zabrza. Wysłałem sms’a do Rzufa z zapytaniem czy ostatecznie zdecydował się pojawić tego wieczoru i chwilę później dowiedziałem się, że będę na miejscu cały dzień przed czasem. Wyjaśniłem kwestię z Kubą, który nie marnując czasu wziął na piątek dzień wolnego i razem z jego kolegą (Dominikiem, o ile dobrze pamiętam) wybraliśmy się poszwendać po dolinie Bolechowickiej, która należy do obszaru Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Rano (chyba po czwartej) pojechaliśmy do Zabierzowa i, zdaje się, do późnego popołudnia kręciliśmy się po okolicy. Teren był dość prosty, a śniegu niewiele, więc obeszliśmy spokojnie najciekawsze miejsca, na koniec zrobiliśmy małe ognisko i upiekliśmy kiełbaski. W sumie około 17 km, które były dobrą rozgrzewką przed właściwą trasą. Kilka szybkich ujęć z tego dnia.
Barania Góra /06.01.2012
5.01.2012, gdzieś wieczorem. Ostatnia kontrola sprzętu, jest niewielki nadmiar, ale jako zabezpieczenie w razie, gdyby przyszło nam nocować na otwartym terenie może się przydać. Blok czekoladowy już stężał w zamrażarce, dorzucam go do plecaka i zbieram się na pociąg.
Grudzień, Polska wita /17.12.2011
No, w końcu w domu. Zastał mnie co prawda deszcz i niesamowity wiatr, no ale trudno mnie zniechęcić. Wybraliśmy się więc z bratem, w końcu wspólnie. Z powodu opóźnień związanych z korkami na krajowej szóstce, w domu byłem kilka godzin później niż przewidywałem, więc z dwóch nocek w plenerze zrobiła się jedna, no ale udana. Do ochrony przed deszczem rozwiesiliśmy sobie moje, holenderskie ponczo, a jako zabezpieczenie przed wiatrem postawiliśmy konstrukcję z gałęzi i ściółki.
25 listopada 2011 – projekt ‚szałas’
Po pierwszej nocce w szybko złożonej norce.
Tym razem nie chodziło o typowy wypoczynek. Od dwóch tygodni po głowie chodził mi projekt szałasu. Piękny, duży – tak żebym bez problemu mógł tam kogoś zabrać no i przede wszystkim dający ochronę przed wiatrem i deszczem.
Założenia udało się spełnić, aczkolwiek projekt nie jest jeszcze skończony. Pozostała ostatnia kwestia – uszczelnienia, ponieważ na tą chwilę całość jest pokryta nieco ponad jedną warstwą gałęzi świerkowych.
11 listopada /11.11.2011
No i znów po weekendzie. Wypocząłem, dorobiłem kilka zdjęć. Udało mi się trochę dopracować technikę marszu, lepiej zorganizować postoje. W sumie już się tak nie męczę i dużo łatwiej pokonuje mi się całą trasę.
Jako, że słońce zaszło już o 17, to po półtorej godziny drogi byłem już nad pierwszym jeziorem, gdzieś w 1/3 drogi. Przerwa na herbatkę, czołówka na głowę i dalej, tym razem już przez dość gęsty las. Szło się dobrze, jedyne na co trzeba było uważać to śliskie skały i korzenie, bo wdepnięcie na taki przy schodzeniu ze wzniesienia może się skończyć konkretnym orłem.
Przydatnym patentem wydaje się być troczenie karimaty na klapie plecaka, w razie upadku na plecy, będzie ona chroniła głowę przed bolesnym kontaktem z twardym podłożem. No ale przede wszystkim trzeba chodzić tak, żeby takich sytuacji unikać, więc ostrożność na pierwszym miejscu.
5 marca, idzie wiosna /5.03.2012
Po ostatniej rozmowie na forum, ruszyło mnie, żeby przetestować hubkę z hubiaka pospolitego. Zabrałem plecak na zbiory i ruszyłem. Na zewnątrz, pomimo przymrozków i zalegających resztek śniegu już czuć wiosnę. Słońce przyjemnie grzeje, ptaki śpiewają, znalazłem pierwsze kwiaty, no i wszędzie w lesie pełno jest świeżych tropów zwierząt.
Subskrybuj:
Posty (Atom)